PROFESJONALNI HISTORYCY

57270

Musiałbym bowiem w przeciwnym razie przyjąć, że istnieją „niehistoriozoficzne” badania historyczne, po­zbawione elementów historiozofii (tylko o nich można by powiedzieć, że swego statusu badań historycznych, przejawiających w szczególności ewentualny postęp, nie zawdzięczają wspieraniu się na historiozofii), tym­czasem sąd tęgo rodzaju wydaje mi się właśnie nie do przyjęcia: wszelkie badania historyczne posługują się, zdaniem moim, założeniami historio­zoficznymi. Mówiąc dokładniej: wszelka refleksja selekcjonująca i syste­matyzująca w określony sposób tzw. „fakty historyczne korzysta z za­łożeń, które autor zaliczyłby raczej bez wahania do zakresu historiozofii; ta ostatnia okoliczność pozwala mi podjąć próbę przekonania J. Woleń­skiego, że jego przeciwstawienie generalne jest wątpliwe, próbę nie wymagającą bliższego zrekonstruowania treści stosowanego przezeń pojęcia historiozofii.Historycy profesjonalni w pełni zgodni są co do tego, że znaczny co najmniej przyrost wiedzy historycznej przyniosły badania T. Wojcie­chowskiego nad dziejami Polski wieku XI, a w szczególności nad dziejami panowania Bolesława Szczodrego. Jeden z istotniejszych elementów tego przyrostu wiedzy był rezultatem nowego zinterpretowania sensu słowa christianus zawartego w komentarzu Anonima zwanego Gallem do przedstawionego przezeń przebiegu wydarzeń zakończonego ucieczką Szczodrego na Węgry oraz późniejszą jego śmiercią. Non debuit chris­tianus in christianum peccatum ąuodlibet corporaliter vindicare; christia­nus ma tu oznaczać pomazańca, nie zaś jak pierwotnie sądzono chrześcijanina. Do grupy argumentów przemawiających za tą nową in­terpretacją należy stwierdzenie, iż w średniowieczu powszechnie respek­towana mogła być tylko norma: „Nie powinien pomazaniec pomazańca karać cieleśnie”, nie zaś (dziwaczna dla człowieka średniowiecza) norma: „Nie powinien chrześcijanin chrześcijanina karać cieleśnie”.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply