CHARAKTER PRZEKONANIA

Przekonanie składające się na mniej czy bardziej radykalny historyzm, a więc założenia o zmienności historycz­nej badanych struktur, ich własności, zachowań i rządzących nimi prawidlowości, które funkcjonują w świadomości metodologicznej humanis­tów, powoli i z niejakim trudem upowszechniają się w świadomości me­todologicznej fizyków. Wprawdzie przypuszczenia o historycznej zmien­ności parametrów różnych układów fizycznych, tzw. stałych fizycznych, przypuszczenia o okresowej anizotropowości czy niejednorodności wszech­świata nie wydają się już szokujące, ale myśl, że prawidłowości odkry­wane przez fizykę czy chemię są historyczne, bo powstają wraz z ukształ­towaniem się określonych struktur materialnych, wydaje się jeszcze zbyt radykalna. W efekcie traktuje się pewne oddziaływania czy prawidło­wości jako istniejące uniwersalnie, ponadhistorycznie, choć działają one tylko lokalnie: „I tak np. prawa chemiczne, istniejące oczywiście w po­staci potencjalnych możliwości od początków istnienia materii, zaczynają, działać dopiero wtedy, gdy ekspandująca materia wszechświata dostatecz­nie się ochłodzi, gdy już powstaną struktury atomowe” “.Można chyba pokusić się o stwierdzenie, że nauki przyrodnicze wi­dziane z perspektywy kosmologii nie są wcale tak bardzo odległe od nauk humanistycznych ujmowanych tak, jak czyni to „antypozytywistyczna” tradycja wywodząca się od W. Diltheya, H. Rickerta i M. Webera.

POWRÓT DO POCZĄTKU

Jak sądzę, przedstawiona ilustracja dostarcza argumentów przeciwko neopozytywistycznemu ujęciu powiązania dyscyplin historycznych z nomotetycznymi. Nie jest przede wszystkim tak, by poznanie procesów hi­storycznych, w których wykorzystywana jest wiedza ogólna, nie mody­fikowało tej wiedzy. Wątpliwe jest założenie indywidualizmu, zarówno dlatego, że w rozważaniach historycznych konieczne jest przyjmowanie założeń globalnych, jak i dlatego, że jednostkowe (lokalne, epokowe, ro­dzajowe itp.) zdarzenia i procesy oraz ich warunki początkowe charakte­ryzowane są za pomocą parametrów globalnych. Wątpliwe wydaje się także założenie substancjalizmu, przynajmniej w obrębie dyscyplin hi­storycznych.Powróćmy jeszcze na zakończenie tego paragrafu do wspomnianego na jego początku zagadnienia stosunku nauk przyrodniczych i humani­stycznych i do idei metodologicznej jedności nauk rozumianej w sposób odmienny od neopozytywistycznego. Przeciwko neopozytywistycznej koncepcji unifikowania nauki poprzez stawianie wszystkim dyscyplinom za wzór fizyki i kolejne redukowanie ich do fizyki przemawia to, co z perspektywy zestawienia fizyki z kosmo­logią jest oczywiste. Oto fizyka dopiero wskutek dokonującego się w os­tatnich latach rozwoju ewolucyjnych modeli kosmologicznych stanęła przed problemami teoretycznymi i metodologicznymi, z którymi nauki humanistyczne (a w szczególności społeczne) borykają się od początku swego istnienia, zawsze zmuszone do konfrontowania wiedzy ogólnej z konkretną wiedzą historyczną.

MODYFIKACJA WPŁYWU KOSMOLOGII

Okazuje się, że jednym prawidłowościom uważanym przez nią za uniwersalne nadany zostaje hi­storycznie ograniczony, epokowy charakter, a inne uznane zostają za wy­idealizowane, bo opisane w sposób, który nie bierze pod uwagę warun­ków, jakie rzeczywiście miały miejsce w trakcie rozwoju wszechświata. Spojrzenie na fizykę cząstek elementarnych z perspektywy koncepcji kosmosu jako ewolucji nasuwa przekonanie z pozoru rewolucyjne, że być może, cząstki same są także obiektami ewoluującymi, że na przykład parametry poszczególnych typów cząstek (masa, okres połowicznego za­niku, ładunek) są historycznie zmienne . Takie ewolucyjne ujęcie cząstek byłoby kolejnym krokiem odchodzenia od klasycznego, substancjalistycz- nego ich rozumienia. Krokiem wcześniejszym było ujęcie cząstek jako dynamizmów, jako — jak na przykład proponował Heisenberg — stanów związanych wszystkich pozostałych cząstek czy skwantowanych stanów jednolitego pola .Modyfikujący wpływ kosmologii jest jeszcze bardziej widoczny w przypadku fizyki jądra atomowego czy w przypadku teorii chemicznych. Zarówno jądra atomowe, jak pierwiastki chemiczne mogą powstawać do­piero na pewnym etapie kosmicznej ekspansji, gdy wystąpią określone warunki globalne. Co więcej, zmienność owych warunków globalnych, czy też, mówiąc inaczej, historyczna ograniczoność globalnych warunków i struktur wszechświata powoduje, że na przykład tworzenia się pier­wiastków chemicznych nie można wytłumaczyć jednym uniwersalnym mechanizmem.

ZACHODZĄCE W EPOCE PROCESY

W epoce leptonowej, która nastąpiła po erze hadronowej, zmianie ulega znaczenie poszczególnych typów od­działywań; zmniejsza się, z braku dużych ilości odpowiednich cząstek, znaczenie oddziaływań silnych, zwiększa się natomiast rola oddziaływań słabych. W epoce tej zachodzą procesy i zjawiska, które nie ‚realizowały się w poprzedniej epoce, cechującej się znacznie większą gęstością materii i większą siłą oddziaływań między cząstkami. Między innymi do procesów tych należy zakłócanie równowagi między neutrinami a innymi rodzaja­mi cząstek. Proces ten kończy się oderwaniem neutrin, które przestają wchodzić w oddziaływania z innymi cząstkami. Przy czym, owo zjawisko oderwania się neutrin jest faktem historycznym, a nie teoretyczną ko­niecznością, jest ono bowiem pochodne względem kosmicznej ewolucji; teoretycznie możliwe ustalenie się równowagi między neutrinami i inny­mi cząstkami (zwłaszcza mionami) wymagałoby pod koniec ery leptono­wej czasu równego wiekowi wszechświata, a później interwału rosnącego znacznie szybciej niż wiek wszechświata.Nie zamierzam referować obrazów wszystkich kosmicznych er. Sądzę, że to co zostało już powiedziane, wystarcza do sformułowania pewnych uogólnień.Przede wszystkim, nie jest tak, by fizyka cząstek elementarnych za­przęgnięta do tłumaczenia kosmicznej ekspansji nie podlegała w wyniku kontaktu z kosmologią żadnym przekształceniom.

PIERWOTNOŚĆ

Po drugie, okazuje się, że pierwotność nie jest tym samym, co uniwersalna fundamentalność. W pierwszej epoce kosmicznej, która może być opisana w kosmologii kwantowej, w epoce hadronowej, istniały hiperony jako trwałe cząstki, które dziś — przy innej gęstości i temperaturze materii rozpadają się natychmiast i nie biorą udziału w budowaniu złożonych, atomowych struktur. Po trzecie, zdarzenia zachodzące w epoce hadronowej to rozpady par hadronów i antyhadronów oraz amihilacja wszystkich mezonów i had­ronów z wyjątkiem nukleonów (tzn. neutronów i protonów). Procesy te warunkowane są przede wszystkim przez oddziaływania silne, w mniej­szym stopniu przez oddziaływania elektromagnetyczne i słabe, a oddziały­wania grawitacyjne (o których fizycy twierdzą, że podlegają im wszelkie obiekty materialne) nie odgrywają w tej epoce istotnej roli i są pomijane w opisie procesów tej epoki. Efektem owych procesów jest przekształce­nie zbiorowości cząstek. „W efekcie końcowym [procesów ery hadrono­wej — B.T.] populacja wszechświata w erze leptonowej składała się głów­nie z mionów dodatnich i ujemnych, elektronów i pozytonów, dwóch ro­dzajów neutrin i dwóch rodzajów antyneutrin. Obok tego występowały oczywiście i fotony, i nukleony”

WSZECHŚWIAT EWOLUCJI

Dokładniej, parametrami owego wszechświata-ewolucji są w równaniu Friedmanna wzajemnie zależne od siebie: gęstość materii, czynnik charakteryzujący rozszerzanie się wszechświata (będący funkcją czasu „promień” wszechświata), stała Hubble’a, która w gruncie rzeczy także jest funkcją czasu oraz stała krzywizny. Czas w rozwiązaniach tego równania jest funkcją gęstości materii i wartości stałej krzywizny.Wizję wszechświata jako struktury relacyjnej podlegającej ewolucji odnajdujemy, jak wspomniałam, w kosmologii fizycznej. Wydaje się, że rolę fizyki cząstek elementarnych i fizyki jądra atomowego w kosmologii dobrze opisuje neopozytywistyczny model powiązania dyscyplin histo­rycznych z nomologicznymi. Są to — z jego punktu widzenia uniwer­salne teorie, które pozwalają wyjaśnić ewolucję wszechświata jako zło­żonej całości poprzez opis oddziaływań i powiązań pierwotnych i uniwer­salnych zarazem składników kosmicznego substratu, z którego powstają coraz bardziej skomplikowane struktury w kolejnych epokach ekspansji. Jednakże dokładniejsze zapoznanie się z obrazami poszczególnych epok kosmicznych budzi wątpliwości, czy neopozytywistyczne ujęcie stosunku fizyki cząstek i modeli kosmologicznych daje się utrzymać. Po pierwsze, okazuje się, że stosowalność pojęcia cząstki elementarnej, a tym samym fizyki kwantowej ograniczona jest do warunków, które wyznaczone są przez pewną maksymalną wartość gęstości materii, minimalną odległość wzajemną między cząstkami, minimalną wartość masy, a także ograni­czoną dokładność, z jaką możemy wyznaczyć czas.

ODRZUCENIE

Jej odrzucenie prowadzi bowiem do zupełnie innych modeli kosmologicznych (być może należałoby powiedzieć, że bardziej realistycznych) aniżeli modele oparte na założe­niu izotropowości i jednorodności przestrzennej wszechświata.Z kolei przekonanie o ewolucyjnym charakterze wszechświata może być sformułowane bądź jako twierdzenie, wedle którego wszechświat jest czymś, co podlega ewolucji, bądź jako twierdzenie, że wszechświat jest ewolucją. W tej pierwszej postaci przekonanie owo wydaje się właściwe dla stanowiska substancjalistycznego, w drugiej — dla dynamicznego, procesualnego ujęcia świata. Wizję wszechświata jako ewolucji odnajdu­jemy we Friedmanowskich modelach kosmologicznych, obraz wszechświa­ta zaś jako złożonego obiektu, który ewoluuje — w kosmologicznie kon­kretyzowanej, jeśli można tak powiedzieć, teorii cząstek elementarnych, która dostarcza modelom kosmologicznym wiedzy o substracie podlegają­cym przeobrażeniom w toku kosmicznej ekspansji. W modelach Fried- manna wszechświat ujęty został, w zgodzie z ogólną teorią względności, jako proces czasowych zmian gęstości materii, krzywizny i metryki prze­strzeni. Możliwe jest wprawdzie odróżnienie na gruncie tych modeli sub- stratu i współporuszającego się z nim układu czasoprzestrzennego, ale w istocie parametry geometryczno-kinematyczne i parametr gęstości trak­towane są jako równoważne.

ZGODNIE Z ZAŁOŻENIAMI

Zgodnie z tymi założeniami teoria cząstek elementarnych jest najbardziej fundamentalną teorią empiryczną, do której zredukować się dadzą teorie złożonych struk­tur materialnych, a ewolucja kosmologiczna jest procesem konstytuowa­nym przez pewne klasy zdarzeń, które podlegają ogólnym prawidłowoś­ciom dynamicznym. Jednakże badania sterowane takimi założeniami na­trafiają na dane, które nasuwają przypuszczenie, że uzyskanie trafnego obrazu badanych procesów wymaga, być może, modyfikacji filozoficznych przesłanek. Rozważmy dokładniej, jak sytuacja ta przedstawia się w kos­mologii.We współczesnych modelach kosmologicznych odnajdujemy pewne założenia globalne, tj. dotyczące wszechświata jako całości. Należą do nich: zasada kosmologiczna i przekonanie, że wszechświat podlega ewo­lucji. Zasada kosmologiczna może być interpretowana jako konwencjonal­ne założenie metodologiczne, które gwarantuje — najkrócej mówiąc — reprezentatywność ziemskich danych empirycznych dla wszelkich możli­wych punktów obserwacyjnych we wszechświecie, a tym samym pozwa­la ekstrapolować lokalnie stwierdzane zależności fizyczne na całość kos­micznej przestrzeni. Tak zapewne interpretowałby tę zasadę konsekwent­ny zwolennik indywidualizmu, wystrzegający się formułowania tez – o wszechświecie jako całości. W gruncie rzeczy jednak zasada kosmologicz­na nie jest tylko założeniem metodologicznym.

ŁATWO DOSTRZEC

Łatwo dostrzec, że wyklucza się tu możliwość wyjaśnienia pewnego zdarzenia historycznego za pomocą twierdzeń orzekających o historii jako całości. Innymi słowy, wyklucza się podejście holistyczne, traktowane przez neopózytywistów jako metafizyczne. Poza tym, zależności, tendencje, procesy itp., ogólnie mówiąc — wszelki dynamizm, traktowane są tu jako wtórne ontycznie względem poziomu indywidualnych obiektów, zdarzeń i ich rodzajów. Mamy więc w tych ustaleniach ukryte co najmniej dwa założenia meta­fizyczne:    założenie indywidualizmu, przeciwstawne stano­wisku holistycznemu, skoro to nie historia jako całość określa zdarzenia, ale zdarzenia składają się na historię i określają ją; oraz założenie substancjalizmu, przeciwstawne dynamicznemu ujmowaniu rze­czywistości, bo nie rzeczy są „krystalizacjami” pierwotnego dynamizmu, lecz ten jest stanem czy ciągiem stanów rzeczy. Z pierwszego załozema wynika założenie redukcjonizmu, czyli przekonanie, że moż­liwe jest całkowite opisanie złożonego układu poprzez opisanie jego części, ich własności i oddziaływań. Niewątpliwe jest, że te metafizyczne założenia ukryte za metodolo­gicznymi rozstrzygnięciami korespondują z analogicznymi (po części pow­stającymi pod ich wpływem) założeniami funkcjonującymi w świadomości metodologicznej samych badaczy (zwłaszcza przyrodników). Na założe­niach tych oparte są niewątpliwie tzw. dynamiczne teorie fizyczne, takie jak mechanika, zarówno klasyczna jak i kwantowa, elektrodynamika, ter­modynamika itp., opisujące własności, zachowania i oddziaływania wszel­kich lub tylko określonych typów obiektów materialnych.

TE SAME USTALENIA

Prawie takie same ustalenia formułuje E. Nagel. Nie istnieją, w jego przekonaniu, dyscypliny czysto nomotetyczne, tzn. takie, które byłyby wolne od zdań jednostkowych lub generalizacji historycznych i sprawoz­dawczych, tak jak nie istnieją dyscypliny czysto idiograficzne. Nie jest nią także historia, „historycy zwykle zmierzają do tego, by być czymś więcej niż tylko kronikarzami przeszłości, i usiłują zrozumieć oraz wy­jaśnić zarejestrowane działania w terminach ich przyczyn i konsekwencji, dlatego muszą oczywiście zakładać przypuszczalnie dobrze ustalone pra­wa zależności przyczynowej”. Dyscypliny historyczne i generalizujące nie różnią się od siebie także stosowanym modelem wyjaśniania, aczkol­wiek istnieje w tej materii pewna asymetria między nimi. O ile bowiem „teoretyczne nauki takie jak fizyka dążą do ustalania zarazem general­nych i jednostkowych twierdzeń”, o tyle w dyscyplinach historycznych stosuje się prawa ogólne do wyjaśniania konkretnych zdarzeń, ale się tych praw nie buduje W tych stwierdzeniach widoczna jest istota neopozytywistycznej wi­zji powiązania nauk historycznych z nomotetycznymi. Poznanie histo­ryczne jest zależne i podporządkowane poznaniu nomologicznemu. Jest, krótko mówiąc, stosowaniem wiedzy ogólnej (w szczególności pozahi- storycznej) do interpretowania i wyjaśniania danych faktualnych. Histo­ryczne prawa ogólne mają (a w każdym razie powinny mieć) postać identyczną jak prawa nauk przyrodniczych, tzn. orzekają o zależnościach między klasami (rodzajami) zdarzeń czy własności.