WARIANTY HISTORYCYZMU

W referacie W. Krajewskiego Czy wszystkie nauki o przyrodzie są historyczne zaprezentowany został pogląd, który chciałbym pokrótce pod­dać analizie z biologiczno-ewolucyjnego punktu widzenia, zaznaczając to,na jakie trudności natrafia biolog badający procesy ewolucyjne, gdy w polu jego rozważań wystąpić musi pojęcie historyzmu. Następnie chciał­bym się podzielić wątpliwością, jaka rysuje się w naukach społecznych podobnie jak w biologii, gdy napotykamy różnoraki sens pojęcia histo­ryzmu.W obrębie dyscyplin biologicznych istnieją, idąc za głosem W. Kra­jewskiego, dziedziny historyczne i niehistoryczne. Pozostańmy przy pierwszych. Przykładem ich jest ewolucjonizm. Na jego gruncie napoty­kamy pojmowanie historyzmu, wynikające ze swoistego sposobu stoso­wania — jak można powiedzieć za W. Krajewskim —metody historycz­nej. Tradycyjne, darwinowskie pojmowanie procesu ewolucyjnego, przy­pisuje ewolucji charakter historyczny. Co więcej, sądzę, iż w historycznej wizji ewolucji Darwin wyróżnia dwa obrazy: wyidealizowany i rzeczy­wisty .Pierwszy — wyidealizowany, wyposażony jest, według autoraO  powstawaniu gatunków, w następujące cechy: zmiana ewolucyjna jest zazwyczaj przekształceniem (w sensie kategorialnej interpretacji diałektyki), zachodzi regularnie, na ogół dyskretnie, jednokierunkowo (chociaż in statu nascendi jest ona bezkierunkowa) i występuje w toku ewolucji w stałym tempie. Drugi obraz — rzeczywisty, to wizja, w której ciągłe­mu procesowi ewolucyjnemu w zdecydowanej liczbie przypadków towa­rzyszy rozszczepienie, a zmiany następują nieregularnie, kierunkowo w zmiennym tempie .

WYPARCIE INTUICJI

Niewątpliwie teza powyższa wspiera pewne intuicje związane z uni­wersalnym historyzmem heglowskim, jednakże nie są to intuicje, które wymagają przyjęcia stanowiska idealistycznego. Po pierwsze, nie prze­sądzają one, że wyłącznymi przesłankami każdego, nowego jakościowo, przyrodoznawczego wyobrażenia świata są (implicite przyjęte) sądy na temat wyobrażenia dotychczasowego. Przeciwnie, dopuszczalny jest w tym przypadku pogląd, że w grę wchodzą równocześnie pewne nowe dane np. typu eksperymentalnego. Ten pogląd, zresztą, stanowi jedno z głów­nych założeń koncepcji korespondencji istotnie, korygującej. Po drugie, rozważana przez nas modyfikacja uniwersalnego historyzmu heglowskie­go nie tylko przewiduje dla każdego, nowego jakościowo etapu rozwojo­wego nauki przyrodniczej czy jakiejkolwiek innej — przesłanki czerpane spoza myślenia historycznego o wyobrażeniach dotychczasowych. Przede wszystkim zarówno te pozahistoryczne przesłanki, jak i wyobrażenia do­tychczasowe wywodzić można ze zbiorowego doświadczenia funkcjonują­cego w ramach praktyki społecznej. Doświadczenie to, jak przyjmuję tutaj, dlatego właśnie może funkcjonować w praktyce społecznej, że w dostatecznym stopniu liczy się z marksowskimi warunkami materialnymi owej praktyki. Tak pojęty historyzm uniwersalny, odnoszący się również do przyrodoznawstwa, nie tylko więc nie jest przejawem idealizmu, ale nawet wymaga odwołania się do materializmu historycznego.

HUMANISTYCZNY WSPÓŁCZYNNIK

Nie traktuje się go merytorycznie, lecz ujmuje się go oraz jego „uniwersum” z tzw. współczynnikiem hu­manistycznym w sensie F. Znanieckiego, tzn. nie mówi się „o tym samym świecie” co poprzednicy, lecz o tym, jak ci poprzednicy wyobrażali sobie ów świat. Złudzenie, że mówi się „o tym samym świecie”, bierze się stąd, że istnieją sposoby formalnego przekształcania matematycznej re­prezentacji wyobrażeń poprzedników w matematyczne reprezentacje ak­tualnego wyobrażenia świata. Te formalne sposoby są niezależne od se­mantycznej, merytorycznej interpretacji pozamatematycznych pojęć uży­wanych w dawnym i nowym dyskursie, a przy tym praktyka stosowania ich prowadzi do rezultatów poznawczych ulepszonych w porównaniu z poprzednimi. Oczywiście taka praktyka oraz towarzyszące jej złudzenie możliwe są tylko w naukach przyrodniczych o wysokim stopniu matema- tyzacji, tam gdzie główna uwaga skupiona jest przede wszystkim na ma­tematycznych reprezentacjach prawidłowości merytorycznych. Otóż przy takim ujęciu bronić można tezy, że także badania przy- rodoznawcze opierają się milcząco w przełomowych momentach swego rozwoju na pewnych przesłankach, dotyczących dotychczasowych wyob­rażeń o świecie, jakkolwiek świadome wykorzystywanie tych przesłanek nie jest niezbędnym warunkiem efektywności praktyczno-poznawczej owych badań. Jednym z walorów tezy powyższej jest możliwość uniknię­cia za jej pomocą opinii, że rozwój przyrodoznawstwa wymaga notorycz­nego popełniania błędu logiczno-semantycznego.

BEZ WĄTPLIWOŚCI

Równocześnie jednak nie ulega wątpliwości, że gdy język danej nauki przyrodniczej, jej aparat pojęciowy ulegają zmianie radykalnej, gdy na­stępuje to, co T. S. Kuhn nazywa „rewolucją naukową”, niemożliwe jest wtedy, aby dziedzina odpowiadająca semantycznie językowi dotychczaso­wemu była identyczna z dziedziną, o której mówi się w języku nowym. Jeżeli więc przedmiot badań nauki przyrodniczej rozumieć jako dziedzinę semantycznie przyporządkowaną językowi owej nauki, to trzeba przyjąć, że jej przedmiot badań ulega niekiedy zasadniczej zmianie. Jakie jest w tej sytuacji uzasadnienie dla twierdzenia, że wciąż jeszcze chodzi o tę samą naukę? Co zapewnia jej ciągłość? Dla przedstawiciela tzw. „anar­chizmu metodologicznego” możliwa jest tylko odpowiedź nihilistyczna na to pytanie. Jednakże jest ona niezgodna z badawczą praktyką przyrodo- znawczą, która zdecydowanie zakłada ową ciągłość. Postępuje się tak, jak gdyby nie zaszła żadna zmiana w „uniwersum dyskursu”. Pojęcia języka minionego interpretuje się semantycznie w nowej już dziedzinie semantycznej — tak, jak gdyby była ona zawsze aktualna. Wygląda to tak, jakby poczucie ciągłości było rezultatem błędu logiczno-semantycznego.Wydaje się, że błędem tym jest obarczone samo tylko omówione po­wyżej wyobrażenie, na którym wspiera się powszechnie poczucie ciągłości. Stosowana jednak w związku z nim praktyka daje się usprawiedliwić w sposób wolny od tego błędu, a jednocześnie można tą drogą pokazać, że rozważana wyżej ciągłość nie jest jednak złudzeniem, chociaż polega na czymś innym, niż to się na ogół sądzi. Opierając się mianowicie na koncepcji korespondencji istotnie korygującej J. Kmity, powiedzieć moż­na, że przy przejściu do nowego „uniwersum dyskursu” przyjmuje się w gruncie rzeczy, w sposób nieuświadamiany, postawę metajęzykową względem dyskursu dotychczasowego.

PRZEKSZTAŁCENIE KONCEPCJI

Otoz powstaje pytanie, czy nie można by przekształcić heglowskiej koncepcji historyzmu w taki sposób, ażeby straciła ona swój idealistycz­ny charakter, ale jednocześnie dała się w jakiejś mierze stosować również do poznania przyrodoznawczego – zgodnie z jej pierwotną intencją uniwersalizującą.Zastanowimy się najpierw nad możliwością uznania poglądu, że na­ukowe poznanie przyrodoznawcze jest w jakimś sensie refleksją nad swą własną przeszłością, następnie zaś rozważmy, czy wchodzi w rachubę pozaidealistyczne zinterpretowanie tej ewentualnej możliwości.Z punktu widzenia przekonań powszechnie występujących wśród sa­mych przedstawicieli nauk przyrodniczych, przedmiotem ich zaintereso­wań badawczych są zawsze odpowiednie aspekty czy też dziedziny natury oraz określone prawidłowości łączące pewne wyabstrahowane typy zja­wisk występujących w przyrodzie. Uważa się, że wprawdzie opisy owych prawidłowości (pojęcia używane w tych opisach) ulegają zmianom, jed­nakże to, do czego się one odnoszą, pozostaje wciąż identyczne. W rezul­tacie badacz-przyrodoznawca ustosunkowuje się tak czy inaczej do stanu dotychczasowego danej dyscypliny, ale jest to zawsze stosunek meryto­ryczny, polegający na porównywaniu dotychczasowego dorobku poznaw­czego z przyrodniczym przedmiotem badań, który jest jednakowy dla badaczy działających w przeszłości oraz dla przyszłych badaczy. Nie może więc być mowy w ramach tego punktu widzenia, aby w skład owe­go przedmiotu badań wchodziła miniona przeszłość myślowa jako odrębny temat refleksji. Refleksja taka należy do kompetencji historii nauk przy­rodniczych, ale nie należy do nich samych. Jest działem humanistyki.

TRADYCJA INTERPRETACJI

Jak to szczególnie wyraźnie uwidoczniła Lukacsowska tradycja interpretacji myśli heglowskiej, w ra­mach tej myśli uformowała się pewna nowa koncepcja: poznania histo­rycznego. O jej osobliwości decyduje idea, że poznawcza refleksja nad dziejami stwarza dalszy ich ciąg, który oddziałuje zarazem wstecz na ich kształt. Pamiętając, że dzieje dla Hegla są dziejami „ducha obiektyw­nego coraz bardziej świadomego siebie, należy rozumieć tę ideę nastę­pująco: poznanie — jako określony moment rozwoju „ducha obiektyw­nego zawsze jest w tym sensie historyczne, że każdy jakościowo nowy jego etap jest wynikiem refleksji nad stanem dotychczasowym i w re­zultacie rzeczywistym (nie tylko myślowym) przetworzeniem tego stanu. Można tu mówić o historyzmie uniwersalnym, w myśl którego wszelkie poznanie jest refleksją nad swą własną przeszłością, kształtującą zarazem tę przeszłość i siebie samą, czyli reprezentowane przez siebie poznanie. Jak wiadomo, współczesna, poheideggerowska hermeneutyka wykorzy­stuje powyższą ideę, rezygnując jednak z jej pełnego uniwersalizmu. Poprzestaje się na tezie (Gadamerowskiej) o „dziejowości rozumienia”. Stanowić ma ono wprawdzie pewnego rodzaju źródło także i myślenia przyrodoznawczego, jednakże myślenie to w gruncie rzeczy odcina się od owego źródła, „zapomina” (w sensie heideggerowskim) o nim, stając się w rezultacie ahistoryczne, „pozadziejowe”, „przedmiotowo-technolo­giczne”.

HISTORYCZNE MYŚLENIE

Otóż to pojęcie historyzmu czy myślenia (badania) historycznego, jakie stosuje W. Krajewski, okazuje się niezwykle przydatne dla odróżnienia nowo- żytno-europejskiego widzenia dziejów od klasyczno-chińskiego. Tylko bo­wiem to pierwsze widzenie zakłada „działanie” prawidłowości ogólnych w dziejach. Natomiast w drugim przypadku nie może być mowy o pra­widłowościach czy o prawach konstatujących owe prawidłowości. Uwzględ­nia się tu tylko zmiany w czasie oraz ich ukierunkowanie: negatywnie bądź pozytywnie oceniane. To, że w klasycznej kulturze chińskiej nie manie może być miejsca na pojęcie prawa naukowego, stwierdza i wyjaś­nia na swój sposób sam Needham. Pojęcie to, słusznie przez niego uwa­żane za jeden z fundamentów nowożytnej nauki europejskiej, powstać miało w wyniku następującej ewolucji myślowej:prawo stanowione przez władzę polityczną, oczywiście dotyczącewyłącznie ludzi; ,prawo stanowione przez osobowego Boga, dotyczące całego świata prawo dotyczące całego świata, ujęte przy tym w abstrakcji o woli boskiej: prawo oświeceniowej „natury”.Takiego pojęcia prawa klasyczna kultura chińska nie mogła wyprą cować, zarówno bowiem taoistyczny, jak i konfucjański jej wariant c a rakteryzuje nieobecność idei osobowego Boga-prawodawcy.„Historyzm” chiński okazuje się zatem czymś zasadniczo rożnym od historyzmu nowożytno-europejskiego. Zastosowane przez W. Krajewskie­go pojęcie, oznaczające ten drugi sposób myślenia czy badania, jest więc w szczególności bardzo pomocne przy ustaleniu powyższej różnicy.

RÓWNOLEGŁE ROZWAŻANIE

Zauważamy je rów­nież w równoległych, przednaukowych rozważaniach nad dziejami społe­czeństwa, rozwijanych następnie na szeroką skalę w humanistyce upra­wianej pozytywistycznie. Szczególnie szerokie zastosowanie znalazł hi- storyzm w ramach ewolucjonizmu etnologicznego. Dopiero funkcjonalizm i strukturalizm przeciwstawiły się tak pojętemu historyzmowi.Po drugie, ów historyzm jest pojęciem użytecznym nie tylko dla ba­dacza dziejów nauki, w szczególności dla etnologa — w ramach jego auto­refleksji metodologicznej, ale również — jako środek oznaczenia pewnego przedmiotu jego badań. Etnolog bowiem, czy ogólniej — badacz kultury, stawia sobie m.in. pytanie, w jakich kulturach występuje ten właśnie sposób myślenia (badania), który W. Krajewski nazywa historycznym czy też — historyzmem. Tak więc pojęcie to poznawczo jest uzyteczne także w ogólnych badaniach nad kulturą. Oto jeden z przykładów. Często przedstawia się pogląd, że myślenie historyczne właściwe jest tylko kulturze europejskiej, czy, ściślej, nowo- żytno-europejskiej. Pogląd ten jednak nie jest wyznawany bez wyjątku. tak np. J. Needham  twierdzi, że owo myślenie historyczne właściwe jest także klasycznej kulturze chińskiej, o czym ma świadczyć fakt, ze zarówno w ramach taoistycznego wariantu światopoglądowego tej kul­tury, jak i w ramach jej wariantu konfucjańskiego — wyróżnia się po­szczególne epoki dziejowe, następujące po sobie oraz bądź to oddalające się od* „wieku złotego”, bądź zbliżające do niego. Natomiast ahistoryzm, zdaniem tego badacza, cechuje kultury helleńsko-hinduistyczne.

HEGLOWSKA KONCEPCJA HISTORYCYZMU

Chciałabym poruszyć dwie kwestie związane z treścią referatu W. Kra­jewskiego Czy wszystkie nauki o przyrodzie są historyczne? Kwestia pierwsza — to pytanie o użyteczność poznawczą pojęcia historyzmu zasto­sowanego w referacie. Kwestia druga dotyczy pojęcia historyzmu — różniącego się zasadniczo od pojęcia użytego przez Autora.Co się tyczy kwestii pierwszej — wydaje mi się, że historyzm W. Kra­jewskiego możn; ey, w skrócie, określić następująco: jest to badanie roz­woju takiego ciągu zjawisk, że każde z nich stanowi rezultat zmiany zjawiska poprzedzającego w tym ciągu, a zarazem zmiana owa daje się wyjaśnić przy zastosowaniu jakichś praw ogólnych oraz przy uwzględ­nieniu zjawiska poprzedzającego jako jednego przynajmniej z tzw. wa­runków początkowych zjawiska następnego. Takie badanie nazywa też Autor, jak się zdaje, badaniem historycznym. Czy takie pojęcie badania (myślenia) historycznego, czyli historyzmu jest użyteczne poznawczo?Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie jest pozytywna. W dwóch przynajmniej dziedzinach powyższe pojęcie badania historycznego czy historyzmu oddaje istotne usługi poznawcze. Po pierwsze — w dziedzi­nie historii nauki. Można się posługiwać nim w tej dziedzinie dla okreś­lenia takiego sposobu badania czy też myślenia, który stanowi cechę wy­różniającą nowożytnej’ poznawczej refleksji europejskiej, jaka pojawiła się w czasach bezpośrednio poprzedzających epokę oświecenia, w samej epoce oraz w czasach późniejszych. Myślenie to zaznaczyło się zresztą nie tylko w nauce w ścisłym tego słowa znaczeniu.

RÓŻNORODNOŚĆ CZYNNIKÓW

Liczba i różnorodność czynników biologicznych i kulturo­wych, warunkujących proces rozwoju, sprawia, że czynniki te muszą być odpowiednio zdefiniowane, uporządkowane, a ich liczba zredukowana do najistotniejszych, a więc należy określić strukturę elementów systemu za pomocą ujęć ahistorycznych. Po określeniu modelu procesu ewolucji bio- kulturowej można skupić uwagę na opisie i wyjaśnianiu procesu prze­mian, a więc poddać analizie kierunek, stopień, natężenie, fazy itp. prze­mian biokulturowych — określić proces przemian według ujęciai histo­rycznego.Okazuje się więc, że dwa konkurujące ze sobą ujęcia (typologizm i populacjonizm) stają się w ujęciu biokulturowym jedynie różnymi pro­cedurami badawczymi tych samych procesów. Pozwalają na – poznanie właściwości strukturalnych systemów etnokulturowych (ujęcia ahisto­ryczne) i procesów przemian (ujęcia historyczne). Za pierwszą próbę tego typu analizy można uznać na przykład pracę A. Wiercińskiego, analizu­jącą możliwości procesualnej i strukturalnej identyfikacji grup ludzkich; które dały początek populacjom Słowian. Pragnę także podkreślić, że przy rozwiązywaniu poruszonych proble­mów istotne mogą okazać się ustalenia przedstawione przez J. Topolskie­go, a szczególnie ustalenia określające relacje pomiędzy historyzmem ontologicznym a historyzmem w sensie metodologicznym czy konkluzja sugerująca dyrektywę wyjaśniania integralnego. Kwestia, jak propozycje te stosować w badaniach ekologicznych czy ewolucji biokulturowej, sta­nowi już jednak oddzielny problem badawczy.