O OGRANICZENIACH

Chcę dodać, że historia globalna, a więc rejestracja „wszystkiego”, prowadziłaby w końcu do rejestrowania zjawisk fizycznych, fizjologicz­nych czy nerwowych, a więc obszaru, który nie jest przedmiotem badań nauk społecznych. „Historia” badana przez historyków nie jest nigdy historią po prostu, ale tworzona jest świadomie z jakiegoś punktu wi­dzenia. Również i tu historyzm nie polega na stosowaniu jakichkolwiek dat, ale na wyborze określonych klas dat, które stanowią pewnego ro­dzaju autonomiczne systemy odniesień, dając określoną perspektywę ba­dawczą. Wyjaśnia to — być może — fakt, że historycy stosunkowo łat­wiej przyjmują wiedzę socjologiczną, niż dzieje się to odwrotnie. Inny problem wiąże się z faktem zmniejszającego się znaczenia histo­ryzmu we współczesnych naukach społecznych. Przykładowo, wskazana przez J. Szackiego, popularna obecnie w pewnych kręgach socjobiologia, odrzuca niejako programowo historyzm, twierdząc, że istnieją uniwer­salne prawidłowości rozwoju społecznego (wspólne dla całego świata zwierzęcego). Jednak także w innych badaniach społecznych, jak cho­ciażby w tzw. socjologii wsi, coraz mniej badaczy stosuje optykę histo­ryzmu. Upowszechnia się w niej styl prospektywny (jeśli użyć termino­logii W. Kwaśniewicza). Ten ostatni uwzględnia aktualnie działające czynniki w przeciwieństwie do tracącego na znaczeniu stylu retrospek­tywnego. Zainteresowaniem badaczy cieszy się przede wszystkim „pod­łoże aktualne”, w przeciwieństwie do „podłoża historycznego”. Przypusz­czam, że przyczyny tego stanu rzeczy tkwią w sposobie myślenia funk­cjonującym w nowoczesnym społeczeństwie; w mniejszym stopniu niż dawniej przekonane jest ono o tym, iż przeszłość stanowi motor działania teraźniejszości.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply