BEZ WĄTPLIWOŚCI

Równocześnie jednak nie ulega wątpliwości, że gdy język danej nauki przyrodniczej, jej aparat pojęciowy ulegają zmianie radykalnej, gdy na­stępuje to, co T. S. Kuhn nazywa „rewolucją naukową”, niemożliwe jest wtedy, aby dziedzina odpowiadająca semantycznie językowi dotychczaso­wemu była identyczna z dziedziną, o której mówi się w języku nowym. Jeżeli więc przedmiot badań nauki przyrodniczej rozumieć jako dziedzinę semantycznie przyporządkowaną językowi owej nauki, to trzeba przyjąć, że jej przedmiot badań ulega niekiedy zasadniczej zmianie. Jakie jest w tej sytuacji uzasadnienie dla twierdzenia, że wciąż jeszcze chodzi o tę samą naukę? Co zapewnia jej ciągłość? Dla przedstawiciela tzw. „anar­chizmu metodologicznego” możliwa jest tylko odpowiedź nihilistyczna na to pytanie. Jednakże jest ona niezgodna z badawczą praktyką przyrodo- znawczą, która zdecydowanie zakłada ową ciągłość. Postępuje się tak, jak gdyby nie zaszła żadna zmiana w „uniwersum dyskursu”. Pojęcia języka minionego interpretuje się semantycznie w nowej już dziedzinie semantycznej — tak, jak gdyby była ona zawsze aktualna. Wygląda to tak, jakby poczucie ciągłości było rezultatem błędu logiczno-semantycznego.Wydaje się, że błędem tym jest obarczone samo tylko omówione po­wyżej wyobrażenie, na którym wspiera się powszechnie poczucie ciągłości. Stosowana jednak w związku z nim praktyka daje się usprawiedliwić w sposób wolny od tego błędu, a jednocześnie można tą drogą pokazać, że rozważana wyżej ciągłość nie jest jednak złudzeniem, chociaż polega na czymś innym, niż to się na ogół sądzi. Opierając się mianowicie na koncepcji korespondencji istotnie korygującej J. Kmity, powiedzieć moż­na, że przy przejściu do nowego „uniwersum dyskursu” przyjmuje się w gruncie rzeczy, w sposób nieuświadamiany, postawę metajęzykową względem dyskursu dotychczasowego.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply