ASPEKT HISTORYCZNY

Nie znaczy to jednak, że sam aspekt historyczny tych nauk nie na­stręcza problemów do dyskusji. Chciałbym przede wszystkim zabrać głos w sprawie, czy istnieją gałęzie biologii nie mające aspektu historycznego, czy też, ściślej mówiąc, takie, dla których ten aspekt nie jest interesujący. W. Krajewski przytacza jako przykład takich „ahistorycznych” nauk pew­ne działy medycyny (np. anatomia, cytologia itp.). Otóż medycyna jest nauką aplikacyjną, która tym różni się od nauk podstawowych, że cele jej są ściśle ograniczone do rozpatrywania budowy człowieka z punktu widzenia choroby: jeśli się bada np. tkankę normalną, to po to, aby móc rozpoznać tkankę zmienioną przez chorobę. Ale i w tym przypadku nie ryzykowałbym twierdzenia, że rozważania historyczne byłyby tu jałowe. Że tak nie musi być, uczy nas inny dział aplikacyjny biologii — rolnic­two. Tam także rozpatruje się rośliną czy zwierzę tylko w aspekcie przy­datności dla człowieka, a zatem i tu można by powiedzieć, że rozważania nad historią tych organizmów są z punktu widzenia praktyki jałowe. A przecież rozwiązanie kwestii pochodzenia np. pszenicy i stwierdzenie jej allopoliploidalnego charakteru wpłynęło bardzo mocno na hodowlę tej rośliny. Podobnie dotychczas nierozwiązany problem pochodzenia ku­kurydzy zajmuje rolników nie tylko ze względów czysto poznawczych. Wracając do medycyny, stwierdzić można, że człowiek jest przecież pro­duktem procesów historycznych (myślę tu o antropogenezie) i, być może, lepsze zrozumienie funkcjonowania naszego organizmu byłoby ułatwione, gdyby ten fakt uwzględnić. Nie można takiej możliwości odrzucić a priori.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply